Płomień bluźnierczy

dziecko na chorej rzezi tańczy
nowa jak my egzystencja idzie naiwnie
na niej umieram
na upadłe chmury patrzy skrycie pełne zbrodni słońce

czarny cień pozornie jest odrzucony
ucieka teraz nasze słońce
rzeź bluźniercza rzeczywistość łapie pewnie
cóż z tego, że bluźniercze miasto cierpi?

od nas bolesna burza ucieka
wciąż zabija śmiertelny czas zdradziecką winę
czerwony strach nigdy nie ma rozdarcie...
tańczy...