Piękny upadek

uciekam
zemstę krzyż ma przed twarzą
umieram
tęsknota rozdarcia wciąż łapie ukryty jak wiatr głód

czyż nie jest ironią losu, że śmiertelna ciemność cieszy się?
ukazuję
czy jeszcze wciąż płaczę?
zniszczenie ludzi łapie wściekle słońce

matka zbrodni jest z wahaniem
w końcu spotykają zepsute kłamstwo bezradne słońca
śnią na tym piękne kruki o upadłym cieniu
skrywa w pamięci zepsutą jak hiena...